Wolski nic nie rzekł ale jeśli myślał że tamten pójdzie precz to grubo się mylił -odstąp waszmość

September 7, 2008

Tags: ,

Comments (0) admin @ 7:58 pm

Kietlicz spojrzał na niego uważnie, dojrzał, że tamten nie miał jednej nogi. Niechaj zagłada spadnie na to wilcze gniazdo.
-Może jednak poniechasz zemsty?
-Załatwimy to poza starostą. Nie myśl o nim! Idź za każdego, za kogo chcesz. Lecz przecież nie był tutaj nigdy…
Obrzucił uważnym spojrzeniem całe to miejsce. Słonce spaliło mu twarz i ręce, skóra stwardniała od niewygód i konnej jazdy. Leżał na ziemi, a wokół niego srożył się bój, padali ranni, leżeli zabici. Wolski nic nie rzekł, ale jeśli myślał, że tamten pójdzie precz, to grubo się mylił.
-Odstąp waszmość! - syknął, zapominając, że miał udawać kramarza. Ale pamiętaj, że cię ostrzegaliśmy - Barabasz dolał gorzałki do kuśtyków. Potężna postać staje na progu. Z głębokiego snu wyrwało go nagłe szarpanie za ramię. Zaklął głośno.
-Nie złość się, bo nie ma o co! - rzekł radośnie infamis. Jej rude włosy wymykały się spod rysiego kołpaczka.

-panie sienieński usłyszał chrzęst kroków tuż przy wejściu do stodółki

Tags: , ,

Comments (0) admin @ 7:16 pm

Ależ byłem głupi! Do kroćset! Teraz to koniec! Zastrzeli mnie, rzuci ciało w lesie. Jednak gdy przeszli kilka kroków, dało się słyszeć ciche rżenie karego rumaka. Dziewczyna szarpnęła się gniewnie.
-No, uwolnij mnie! -Panie Sienieński!
Usłyszał chrzęst kroków tuż przy wejściu do stodółki. Wkrótce oczy Sawicza przyzwyczaiły mu się do słabego oświetlenia. I jeszcze ta sprawa z Jaworskimi. Masz do mnie rankor za ten zajazd i splądrowanie Jedliny.
-No, trudno nie mieć - mruknął Sienieński. - Zdrowie nas wszystkich.
-I do dna! Do dna!
Wypili szybko. Semenko myślał, że zobaczy grubego, przysadzistego ojczulka… My na wojnę idziemy z Rzeczpospolitą. Osiem lat temu to było, nie, źle gadam - dziewięć. Gedeon wiedział już, że za chwilę ujrzy przed sobą stromy dach dwom, stajnie, stodoły i folwarczne zabudowania. Gedeon zastanawiał się, czy powinien tego żałować.

Już po chwili poczęła otwierać się wokół niego pustka mołojcy cofali się ze

Tags: ,

Comments (0) admin @ 6:37 pm

Zaraz przygotuję piernacz dla niego
-Nie trzeba…
Podstarości wydobył niewielką, żelazną buławę. Nie uwierzysz waszmość, że nosi w niej muszkiet. Oczy karczmarza rozszerzyły się gwałtownie. - Ty ne znajesz, szczo tu było… - Wszyscy w jednakowe terminy popadliśmy. - Za przysługę dawną. Już po chwili poczęła otwierać się wokół niego pustka; mołojcy cofali się ze zgrozą, marli z rykiem szaleństwa i strachu, zamierającym na poczerniałych wargach, a on uderzał wciąż, nieubłagany jak śmierć.
Wolski zadrżał, gdy dostrzegł ogromnego, czarnego jeźdźca mknącego przez pole bitwy. Drzewa okryły się żółtymi liśćmi, trawy opadły, niegdyś zielone pola Ukrainy teraz stały się ponure i smutne. Szlachcic zachwiał się, a potem zagapił na trzymany w ręku wiecheć włosów. Zwłaszcza po tym, co się stało. Zaraz po tym
w okutą furtę posypały się uderzenia. Chłopi szybko pobudowali sobie chaty, a nieopodal Jedliny wyrosły wkrótce nowe słomiane strzechy. Nie wartało nawet ręki na nich podnosić!
-Żydzie! - zagrzmiał już po chwili. A dzisiaj była pełnia.

Zmory

G edeon spieszył się. Nie przerażał jej upadek z konia, polowanie na dropie, czy jelenia, kąpiel w lodowatej wodzie, albo cięcie szablą, czy czekanem.

Do diabła dlaczego nie widział oblicza tamtego

Tags: ,

Comments (0) admin @ 6:03 pm

Ale Sawicz nie czekał, ciął z zamachu, a szlachcic rzucił się w tył, przeturlał po dechach aż do końca podestu, unikając cięć Kozaka. Karty, wódka, dziewki wszeteczne. wyborny rumak, nieprawdaż? W pochodzie całkiem jak anatolijczyk albo dzianet. Rozkazy wydano szybko i cicho. do tylnych drzwi. Przytuliła twarz do ciepłej sierści i trwała tak przez długą chwilę. W powietrzu zaroiły się chmary komarów, zrobiło się chłodniej.
-Posłuchaj panie bracie - powiedział Barabasz. Wyciągnął szablę z pochwy i uśmiechnął się do siebie, bo jaki pożytek mógł mieć z niej, gdy leżał? Jak długo mógł bronić się jeszcze?
Chłopi szli nań ze wszystkich stron. - Krewniaka mu wczoraj ktoś znieważył. Do diabła, dlaczego nie widział oblicza tamtego!!! Dlaczego nieznajomy zatrzymał się przed stajnią, zamiast wejść do środka.
Gedeon cofnął się - bezszelestnie niby kot. Przeglądał je po kolei, zagłębiał się w kolumny liczb, rzędy wyliczeń, wczytywał w nierówne, wyblakłe rządki tekstu. Lecz nim zdołał uczynić cokolwiek więcej, wyrwała się z jego ramion, odskoczyła, dysząc ciężko i zamachnęła się ręką. Pochodnie, które wetknięte były w ściany zapłonęły niespodziewanie jasnym ogniem. Jam jest Serafin Muraszko, urodzony herbowy…

Wiły się poskręcane pomiędzy okrwa-wionymi ciałami przepływały z wolna

Tags: ,

Comments (0) admin @ 5:08 pm

Pił tam piwo, śledząc czerwonawy odblask zachodu na błonach okien, a potem grzejąc ręce przy palenisku, na którym trzaskały wielkie, brzozowe polana.
-Moszko!
-Wasia wielmożność! - Żyd szybko przykuśtykał do Sienieńskiego.
-Pamiętasz mojego stryja? Naprawdę był z niego taki okrutnik, jak powiadają w okolicy?
-A cóż mi tam Żydowi do pańskich spraw. Najpierw rysią, ostrożnie, wolno. Tam pytaj o chorągiew pana Dominika Wolskiego. Wiły się, poskręcane, pomiędzy okrwa-wionymi ciałami, przepływały z wolna ponad polem bitwy.
Ogromny, szary wilk wolno wyszedł spomiędzy splątanych gałęzi. Wilk zawył i zawarczał, odskoczył od Gedeona. Nogę urwało mu już ze dwadzieścia lat temu, kiedy zajechał Podborskich. Wszyscy Sienieńscy są tacy sami. Sienień-ski usłyszał ich głuchy skowyt warkot i niemal ludzkie zawodzenie.
Chwycił bandolet, wymierzył i wypalił.
Huk wstrząsnął powietrzem. Rozglądał się dookoła, wściekły, ale i oszołomiony. Gedeon obracał kufel w dłoniach. Dostrzegł tam płaskorzeźbę przedstawiającą… Rozmawiali cicho. Ale szary drapieżca obawiał się bardzo ich kopyt i ogromnej siły. Sawicz chwycił się liny. Podkręcił wąsa.
-Janusz…

Siedzieć tam ciągle i ciągle l on coś złego knuć

Tags:

Comments (0) admin @ 4:27 pm

tu nie być. Śmiał się coraz głośniej, na ile tylko pozwalały mu siły… Zamknął oczy i poczuł, że leci gdzieś daleko, w jakąś niezmierzoną przestrzeń. Gdzież mi tam - staremu do dziewek. Zacisnął pięści, ale posłusznie odwrócił się i ruszył do taboru. Ostatnio chodzą słuchy, że Kozacy znowu mają się zbuntować. Wąsate ponure gęby, poznaczone bliznami i ranami nie pałały nadmierną życzliwością do bliźniego. Dziadka Muraszkę czasami gryzło w związku z tym sumienie, pocieszał się jednak, że panna nie należała do najgładszych, a zatem nie znalazłoby się pewnie wielu kandydatów do jej ręki. Ostrożnie otworzył drzwi i wszedł do środka. Po co nam się wadzić. Na gościnność moją narzekać chyba nie będziesz!
-Nie w gościnę śmy tu przyjechali. Dokoła, jak okiem sięgnąć, widać było tylko step. Zwada w Korsuniu… Wskoczył szybko na siodło i skinął na swoich towarzyszy. Siedzieć tam ciągle i ciągle, l on coś złego knuć. Nie czuł, by miał sztywne mięśnie. Potrząsnął mocno, potem pociągnął tęgi łyk.

Ledwie otworzył drzwi rozejrzał się dookoła czy nie zobaczy gdzieś przyczajonych czekających nań wrogów

Tags: ,

Comments (0) admin @ 4:04 pm

Wyskoczył z ukrycia. Z tyłu usłyszał ciche mruczenie pioruna.
Las ciągnął się bez końca. Ale zamiast wyjść, chwycił za klamkę, zatrzasnął drzwi i zasunął rygiel. Ale cóż - zawsze można było sprowadzić tam nowych. Trzeba się było spieszyć. Gedeon znowu zdołał się uchylić. Swoją drogą zaczynało mu się podobać w tej karczmie.
-Moszko! - rzucił po kilku chwilach, gdy zaspokoił pierwszy głód.
-Słucham, panie.
-Masz tu osobną izbę?
-Izbę? - Żyd uczynił taką minę, jak gdyby szlachcic pytał, co najmniej o królewską komnatę z puchowym łożem. Czuł, że spotkał niewiastę, która -jako chyba jedyna - znaczyła dlań więcej niż tylko przelotna miłostka. Ledwie otworzył drzwi, rozejrzał się dookoła, czy nie zobaczy gdzieś przyczajonych, czekających nań, wrogów. Bowiem dowodem szczególnej Opatrzności Bożej był fakt, iż Muraszkowie spowinowaceni byli bardzo blisko ze świętym Piotrem, a to już znaczyć mogło bardzo wiele. Noc była ciepła, wiosenna. - Tak już nawet nasi dziadowie robili.
-A broń się, Semen! To cię wnet Lachy jak jaźwca w jamie obiegną i nie popuszczą- aż z głodu trawę żarł będziesz. A mała wtedy byłam - Justyna uśmiechnęła się krzywo. O jedną rzecz sprzeczka była…
-Powiedz waszmości, o co - roześmiał się Wolski. Ale uratowałeś mnie w lesie przed wilkami. Zdziczały, ruski chłop? Buynowski nigdy jeszcze takiego nie widział. Taka diabelska kobyła w stajni stoi, że ani jej ruszyć.
-Co takiego? Jednemu koniowi nie możecie dać rady.
-Bo to jest koń pana Buynowskiego - wyszeptał trwożliwie stajenny.

To ci dopiero by było -oj dałby mi tatko gdyby mnie w swoje ręce dostał - kamieniecki rozejrzał się

Tags: ,

Comments (0) admin @ 3:43 pm

- No, dalej, Wrona! Ty to uczynisz.
Pachołek skinął głową i przyskoczył do drzwi. Tylko sponiewierany mołojec podniósł się wolno, podjął swoją szablę i rzuciwszy Sienieńskiemu złe spojrzenie, ruszył do wyjścia.
-Waści zdrowie - Barabasz podał Gedeonowi cynowy kubek z wódką. Zobaczymy, kto lepszy.
-Wieszać go! - rzucił niecierpliwie Matwiej. I jak wytrzymasz wtedy, mości Kamieniecki bez jadła, dziewek, miodu i piwa? Dominiku! Niechże mnie pioruny biją! Imaginuj to sobie: pan Kamieniecki u Kamedułów! To ci dopiero by było!
-Oj, dałby mi tatko, gdyby mnie w swoje ręce dostał - Kamieniecki rozejrzał się, jakby w obawie, że w którymś z zakamarków wieży dostrzeże choćby cień swego ojca. Niejeden już sobie na niej zęby połamał. Nie - to on dygotał tak z przerażenia…
Wilk szedł na Gedeona. I na palcu ma wyhodowany pazur.
-Pazur? Trzech zabójców? Niby dlaczego trzech?
-Właśnie tego nie wiem. Zajrzał do sieni i dostrzegł, że szlachcic, którego ogłuszył rękojeścią szabli poruszył się niespokojnie, jęknął i trzymając się za podgolony łeb począł wstawać. Zaporożcy wstrzymali konie, oderwali się od przeciwnika pośpiesznie zmieniając front, by stawić czoła nowemu zagrożeniu. Już ja ci to wilcze gniazdo zdobędę!
Gedeon milczał. Masz zginąć, to przynajmniej przysłużysz się Rzeczypospolitej.
-Ja chciałbym spotkać znowu Barabasza. Zbliżali, się, pewni zwycięstwa. Proceder swój uprawiał już od kilku lat, lecz pomimo tego wiedziało o nim niewielu. Wywieź mnie stąd -wycharczał umierający. Ledwie przeszli - skoczyłem na koń i przez las skokiem ruszyłem! Ledwom zdążył.

Widzisz ten bal

Tags: , ,

Comments (0) admin @ 3:29 pm

A skąd w ogóle idziecie?
-Ze Żmudzi.
-O, to szmat drogi przeszliście. Sawa chciał usiec go w pojedynku. Nie minie cię nagroda!
Niespodziewanie w jego stronę poleciał kamień. Nie dopił. -Tak jest.
-Ruszymy. Ale jeszcze odbiorę co moje! Jeszcze i ja dwór postawię i ujrzysz mnie, mości Gedeonie jeszcze na sejmikach. Bryznęła krew. Mijał kępy paproci, stosy kamieni i porośnięte mchem, wiekowe drzewa. Ktoś inny przechylił się i zanurzył wygolony łeb w kadzi pełnej piwa, nie utrzymał jednak równowagi, zwalił się na ziemię, pociągając za sobą stągiew. Gdy wystawił głowę spomiędzy liści, widział przed sobą spory kawałek drogi. byś j ą mi dał za żonę.
Gedeon westchnął ciężko. Bo choćbyśmy Rzeczpospolitą i pokonali - co dalej? Kto nam da takie prawa, przywileje, takie swobody, jakie nawet teraz mamy? Moskwa? Tam przecie tylko ukaz carski i carskie prawo, i knut i pal, jak kto nie posłucha. Widzisz ten bal? Widzisz?! -Jako żywo…
-To patrz, co teraz zrobię.

Zdawać by się mogło że lada chwila pancerna jazda spadni

Tags:

Comments (0) admin @ 2:37 pm

Ale pomimo tych świadectw ludzkiej obecności, jechali ciągle bezludną okolicą, z rzadka tylko mijając ufortyfikowaną wieś albo kozacki futor. Płomienie pochodni przydawały wszystkim twarzom krwawej barwy. Tak jak starego!
-Powiadają o starym, że to za sprawą czarów go usiekli..
-Pewnie i ten będzie się rozbijał, jak Janusz Sienieński.
-Z Muraszką zadarł. Ale tylko mi się udało. Pogalopowali wzdłuż ścian dworu, hałłakując po tatarsku. Zdawać by się mogło, że lada chwila pancerna jazda spadnie w ścieśnione szeregi wrogów, zniesie ich ze szczętem, położy mostem i przedrze się po ich trupach do taboru! Chwila jeszcze… Miejsce mrocznych, strzelistych budowli o ostrołukowych oknach coraz częściej zajmowały słoneczne, jasne kościoły budowane na włoską modłę. Natychmiast otoczyły go te same ponure draby, które tak bacznie przypatrywały się Gedeonowi. uratowałeś mnie od hańby. Brodę miał czarną, wąsiska długie, pięści jak bochny, a szablę taką, że i kat by się jej nie powstydził. - Proszę…
-Wywiozę cię - wyszeptał Gedeon.