Wolski nic nie rzekł ale jeśli myślał że tamten pójdzie precz to grubo się mylił -odstąp waszmość
Kietlicz spojrzał na niego uważnie, dojrzał, że tamten nie miał jednej nogi. Niechaj zagłada spadnie na to wilcze gniazdo.
-Może jednak poniechasz zemsty?
-Załatwimy to poza starostą. Nie myśl o nim! Idź za każdego, za kogo chcesz. Lecz przecież nie był tutaj nigdy…
Obrzucił uważnym spojrzeniem całe to miejsce. Słonce spaliło mu twarz i ręce, skóra stwardniała od niewygód i konnej jazdy. Leżał na ziemi, a wokół niego srożył się bój, padali ranni, leżeli zabici. Wolski nic nie rzekł, ale jeśli myślał, że tamten pójdzie precz, to grubo się mylił.
-Odstąp waszmość! - syknął, zapominając, że miał udawać kramarza. Ale pamiętaj, że cię ostrzegaliśmy - Barabasz dolał gorzałki do kuśtyków. Potężna postać staje na progu. Z głębokiego snu wyrwało go nagłe szarpanie za ramię. Zaklął głośno.
-Nie złość się, bo nie ma o co! - rzekł radośnie infamis. Jej rude włosy wymykały się spod rysiego kołpaczka.